Chichotek – Pan Darek (Official Music Video)

Tekst

[Zwrotka 1]

Kropki łączę z trudem, dzień jak w średnim serialu,
Średnie miasto, średnia firma na skraju drogi i pyłu, w tym rytuale fal.
A pan Darek przy rozwijarkach stoi, jakby pilnował arsenału,
Jak strażnik papierowych bębnów, co zna każdy ton i każdy sygnał.

Na rozwijarce etykieta piwa Kuflowe Mocne, jak znak na maszynie,
Obok wózek widłowy, którego pilnuje w każdej godzinie.
A jak ktoś po niego sięgnie to od razu Daro ma tegą, złą minę, tak w jednej chwili,
Darek, to 61. letni szczupły wąsacz, podobny do nikogo, jakby ze starej fotografii się wychylił.

Jest gburowaty — „dzień dobry” znika mu w ciszy, jak grad,
Ja pytam, czy robota idzie, czy pogoda dziś gra, czy plan trzyma swój ład.
Czy te kilogramy arkuszy rozwijają się dobrze, czy dzień mu nie drga,
A on nic. Poker fejs. Jakby stał w muzeum ciszy, gdzie milczenie trwa.

Widzę kolejną etykietę od piwa — myślę: może temat prosty,
Myślę: zagaję o te Kuflowe, czy lubi wypić, czy to tylko ozdoba wśród metalowej warstwy.
I wtedy zaczyna gadać na paletach, jakby włączył mu ktoś strumień historii,
Jakby z gburowatego strażnika stał się poetą piwnej teorii.

[Refren]

Ten utwór pewnie by go wkurzył, bo nie lubi takich scen,
Ale gdy mówi o 15. letnich winach Roberta, to aż mu twarz świeci jak tren.
Milczał pierwsze tygodnie, jakby ktoś mu wyłączył dźwięki,
A teraz gada bez końca, jakby diabeł wyrwał mu wszystkie blokady i pęki.

[Zwrotka 2]

Opowiada o wojsku, o życiu, o wiatrach i nocy,
O Inowrocławiu, o Łomży, o żonie, hulajce i pracy, wszystko w jednej mocy.
Uczy, jak działa wyciąg narciarski, tłumaczy dokładnie jak trzeba.
A kokpit z z napisem „Porucha” wspomina tak, że śmiech aż spada z nieba.

A przecież to miły facet, energii w nim sporo, szczery.
Już mi stawia Kuflowe, jakbyśmy byli kumple nie od dziś, braciszkowie z jednej sfery.

A hulajka? Pół czołg, pół amfibia, wygląda jak pojazd po misji,
A on opisuje ją czule, jakby była jego żoną... tylko w lepszej kondycji.

Godzina 12:00. Darek zwija się do domu w swojej rutynie,
A ja żegnam go jak wuja, co zna życie bez szumu, bez bitwy, bez iluzji

Myślę: dobry z niego człowiek, choć serce chowa pod pancerzem dnia,
Nie przez los czy przypadek, nie przez brak dobrego dna.
Po prostu nikt go nie pyta o życie, o hulajkę, o piwo,
A gdy ktoś zapyta szczerze — otwiera świat uczciwy, prawdziwy i żywiołowy, jak żywe archiwum słów na żywo.


[Zwrotka 3]

Czasem znika na chwilę, niby tylko po rolkę papieru,
A wraca z historią barwną, jakby ją niósł z innego wymiaru.
Mówi o tym, jak w pracy przez lata widział ludzi i zmiany,
Że każdy ma swoje cienie, a robota i tak musi iść — choćby na dwie zmiany.

Zdarza mu się burknąć, że młodzi dziś wszystko chcą mieć od razu,
Że nie znają życia, co uczy cierpliwości i stalowego wyrazu.
Ale zaraz sam się śmieje, że też był młody, też chciał szybko i dużo,
Bo człowiek uczy się świata, gdy życie wymaga od niego po prostu za dużo.

[Refren]

Ten utwór pewnie by go wkurzył, bo nie lubi takich scen,
Ale gdy mówi o 15. letnich winach Roberta, to aż mu twarz świeci jak tren.
Milczał pierwsze tygodnie — jakby ktoś mu wyłączył dźwięki,
A teraz gada bez końca, jakby diabeł wyrwał mu wszystkie blokady i pęki.

[Zwrotka 4]

Czasem wspomni Grzegorza, co stał na belownicy dzień w dzień,
Mówi, że był jak brat z hali — cichy, solidny, nigdy nie robił scen.
Odszedł w drugi poniedziałek grudnia, jakby zimie oddał swój krok.
A Darek tylko wzdycha — takich ludzi brakuje z roku na rok.

Mówi, że życie krótkie, a człowiek znika szybciej, niż papier schodzi z rolki,
Że pamięć trzyma się w gestach — nie w słowach, nie w notatce z półki.
A potem patrzy przed siebie, jakby widział go znowu przy tej samej maszynie,
I mruczy: „Grzesiek... oby ci tam było lżej, bo tu już jesteś w dobrej godzinie”.

Piosenka o kolegach z pracy. O tych, z którymi dzieli się zmianę, halę i rutynę. Nie wybija się, robi swoje, pilnuje rzeczy, które dla innych są tylko tłem dnia. Darek - na pierwszy rzut oka zamknięty, gburowaty. Rozmowy nie kleją się od razu. Ale gdy już zacznie mówić, opowiada o wszystkim. W takich rozmowach wychodzi coś więcej niż codzienność. Doświadczenie, pamięć i zwykła ludzka obecność. Darek nie jest wyjątkiem. Obok są inni. Ludzie z własnymi historiami, których mija się codziennie, nie wiedząc, ile noszą w sobie. Chichotek już tam nie pracuje, ale wspomnienia zostały.

← Wróć do listy