Pierwsze dni magazyniera
Tekst
Pierwszy raz stoję między regałami,
wysokimi, spokojnymi.
W kartonach surowiec.
Proszek. Kapsułki. Składniki bez reklamy.
Tu jeszcze nie ma obietnic.
Tu jest początek.
Światło chłodne i równe.
Buty BHP twardo trzymają krok.
Jestem nowy.
Patrzę uważnie.
To tutaj zaczyna się droga.
Zanim będzie smak i etykieta.
Na betonie, w ciszy hali,
uczę się pierwszych ruchów.
Kilka dni wystarczyło,
żebym chciał zostać dłużej.
Wydanie surowca na produkcję,
ruch w enova trzysta sześćdziesiąt pięć.
Numer partii, ilość, kontrola,
tu wszystko musi się zgadzać.
Paleta rusza, dokument zamknięty,
plan dnia trzyma kierunek.
Nie ma zgadywania.
Jest procedura.
Po kilku godzinach surowiec wraca.
Nie cały. Worki już otwarte.
Sprawdzam lokalizację.
Sprawdzam numer partii.
Nadwyżka trafia na regały przesuwne.
Metal ustępuje powoli.
Trzeba siły,
ale bez pośpiechu.
Ustawiam równo.
Zostawiam porządek.
Dostaję kluczyk do wózka.
Silnik rusza spokojnie.
Palety unoszą się równo.
Wyjeżdżam z jednej hali do drugiej.
Brama w górę. Inne powietrze.
Beton pod kołami brzmi inaczej.
Każdy ruch dłoni ma znaczenie.
To już nie tylko podnoszenie.
To prowadzenie.
I uczę się tej odpowiedzialności.
Produkcja pracuje, magazyn nadąża,
proces zamyka się w liczbach.
Dokładność wraca jak echo,
jeśli coś się nie zgadza.
Nowy na hali,
ale czuję rytm.
Każda zmiana
to kolejna lekcja.
Sprężarki cichną jedna po drugiej.
Regały zatrzymują się w pół ruchu.
Światło gaśnie rzędem.
Zamykamy drzwi hali.
Służbowy Peugeot 407 czeka na parkingu.
Silnik zapala się spokojnie.
Wyjeżdżamy do domów.
← Wróć do listy